Free Porn
xbporn

Znad Tereku i Aragwi – o „Polskiej spuściźnie w Gruzji”. Recenzja Jana Cichockiego

Znad Tereku i Aragwi

Wysublimowany tandem autorski wykładowczyń akademickich – prof. dr hab. Maria Filina z Tbilisi oraz dr Danuta Ossowska z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie – wytrwale, od kilkudziesięciu lat wyszukuje, dokumentuje i publikuje perypetie i dokonania naszych rodaków na Kaukazie, w szczególności w Gruzji. Nowym dziełem obu pań jest tom Polska spuścizna w Gruzji (1). Niezbyt gruby tom, na pozór!, liczący 235 stronic zawiera przebogaty zbiór życiorysów polskich zesłańców, którzy za walkę z carskim zaborem znaleźli się w Gruzji oraz opis ich dokonań. Pandemia covidu i inne niepomyślne czynniki sprawiły, że książka z opóźnieniem trafiła do moich rąk. Wcześniej ukazały się Losy Polaków na Kaukazie. Część I „Tbiliska grupa” polskich poetów zesłańczych (2). Część druga tej pracy jest w przygotowaniu. W Losach… po raz pierwszy została przedstawiona antologia tekstów polskich zesłańców. Pierwsze wydanie książki ukazało się drukiem w roku 2007, następne – 2015, w 2016 wyszedł przekład rosyjski, w 2018 – gruziński. Czy trzeba lepszej promocji polskiego tematu w świecie?

Obie książki będą bez wątpienia cymeliami w księgozbiorach zainteresowanych historią Polonii, zwłaszcza losami zesłańców kaukaskich i ich potomków. Są też – choć nie było to zamierzone – nieocenionym przewodnikiem po kulturalnej i historycznej Gruzji.

Panowała na przełomie osiemnastego i dziewiętnastego stulecia w literackiej Europie moda na podróże po Kaukazie. Uległ jej, a jakże, i Jan Potocki herbu Pilawa, autor znanego Rękopisu znalezionego w Saragossie. Nie z turystycznej ochoty jednak wzięła się masowa obecność Polaków w Gruzji. Mówimy o masowych w latach trzydziestych i czterdziestych XIX wieku masowych zesłankach uczestników polskich powstań przeciwko caratowi i w ogóle osób „niebłagonadiożnych”. Nie czekały ich tam bynajmniej wywczasy. Mieszkańcy północnych nizin ciężko znosili górskie warunki Kaukazu, tamtejszy klimat, trudne warunki bytowe, epidemie. Przymusowo wcielani do carskiego wojska byli zmuszeni do udziału w strasznych wojnach kolonialnych z kaukaskimi góralami. Nawiasem mówiąc, odznaczenie się walecznością w bojach dawało szansę złożenia petycji o dymisję z armii. Zdaniem autorek, nie da się określić, ilu Polaków walczyło w kaukaskich pułkach rosyjskiej armii na Kaukazie. Padają nawet szacunki pół miliona. Z pewnością przesadzone, ale czytamy we Wstępie, „że rachunek musi być prowadzony co najmniej w dziesiątkach tysięcy”.

Ci, co wojny kaukaskie przeżyli i uwolnili się od sołdackiego munduru, a także przybyli z własnej woli – za chlebem, osiadali, głównie w miastach i wrastali w lokalne społeczności. Sięgnijmy znowu do Wstępu: „osiadający w Gruzji (…) Polacy wyjątkowo tylko przyjeżdżali tu wraz z rodzinami. Przeważnie byli to ludzie samotni. Niekiedy jeździli szukać żony w kraju, ale częściej, zwłaszcza do lat 70. XIX wieku znajdowali ją na miejscu. Kandydatek na żonę tej samej narodowości było jednak bardzo niewiele, aby więc nie żenić się z Rosjankami, panny najczęściej szukano w stosunkowo nielicznych rodzinach gruzińskich katolików, lub rzadziej miejscowych Ormian. (…)  W wielu miastach Gruzji, a przede wszystkim w Tyflisie w 1864 roku było ich [Polaków] 900 nie licząc polskich żołnierzy miejscowego garnizonu”.

Filina i Ossowska odnotowują, że Polacy pozostawili w Gruzji ważki ślad. „Nie ma takiej gałęzi nauki i kultury na Kaukazie i w Gruzji, gdzie by Polacy nie ujawnili swojego twórczego potencjału. (…) Dotąd Tbilisi upiększają gmachy Teatru Opery i Baletu, Państwowego Teatru im, Szoty Rustawelego,  Teatru Dramatycznego im. Kotie Mardżaniszwilego, Tbiliskiego Konserwatorium, Sądu Najwyższego Gruzji, w projektowaniu i budowie których uczestniczyli polscy architekci, w pierwszym rzędzie Aleksander Szymkiewicz”. Warto też wspomnieć o malowidłach Henryka Hryniewskiego w Narodowej Parlamentarnej Bibliotece w Tbilisi. Na okładce Polskiej spuścizny w Gruzji pomieszczono zdjęcie Państwowego Teatru im. Rustawelego, projektu A. Szymkiewicza i K. Tatiszczewa.

Okładkę  Losów Polaków na Kaukazie zdobi fotografia obrazu I.W.
Stachowskiego  Wojownicy w górach.

Czytamy w Polskiej spuściźnie w Gruzji, że „na Kaukazie, w szczególności w Tbilisi, jako centrum życia kulturalnego Zakaukazia od końca lat trzydziestych XIX wieku do lat pięćdziesiątych, funkcjonowała swego rodzaju „filia” polskiej literatury – literatura polskiego wygnania”. „Tbilisi grupa”, którą tworzyło blisko czterdziestu zesłańczych poetów kaukaskich, „odkryła przed gruzińską inteligencją świat polskiej kultury, a swoim rodakom – światy Kaukazu. To oni właśnie wytworzyli w świadomości Gruzinów obraz ceniącego wolność, dumnego, wykształconego i utalentowanego Polaka”.

Wielką wartością Polskiej spuścizny w Gruzji jest zbiór biogramów Polaków zesłanych do Gruzji i działających tam na wielu polach – od literatury, muzyki, teatru przez architekturę do medycyny, edukacji, nauki i polityki. Warto zaznaczyć, że ta monografia nie jest zamknięta, wciąż wypływają na światło dzienne kolejne nazwiska i kolejne życiorysy.

Trzeba wyraźnie podkreślić wielki wkład Danuty Ossowskiej w obu publikacjach publikacjach. Z iście benedyktyńską pracowitością pan profesor co najmniej cztery dekady wertuje archiwa, gromadzi prywatne dokumenty, bada, opisuje i publikuje literacki, naukowy, polityczny i społeczny dorobek, jaki na Kaukazie, a zwłaszcza w Gruzji zostawili Polacy.

Sięgnijmy do kilku bodaj nazwisk rodaków, przedstawionych w książce. Zacząć wypada od krótkiego bodaj przedstawienia losów rodziny redaktor naczelnej książki, prof. Marii Filiny.

W rozdziale Polskie damy znajdujemy biogram  Marii Zawady (1879-1984) – uderzająco pięknej kobiety, charyzmatycznej animatorki życia polonijnego w Tbilisi. Przez długi czas skupiało się wokół niej środowisko polskie.

Pochodziła z rodziny kultywującej tradycje patriotyczne i kulturalne. Dziadek, uczestnik Powstania Styczniowego, został zesłany na Ukrainę.  Matka – Michalina Orzeszkówna pochodziła z rodziny męża Elizy Orzeszkowej. W Kijowie, gdzie ukończyła elitarne gimnazjum, wyszła za mąż za Ormianina Jakuba Melik-Bachtamiana, absolwenta paryskiej Akademii Rolniczej Wraz z mężem wyjechała do Gruzji, gdzie Jakub z czasem stał się zasłużonym agronomem Gruzji (m.in. rozpropagował chów rasowego bydła i produkcję słynnych dziś gruzińskich oraz europejskich serów). Mieli troje dzieci, z których dwoje starszych nie przeżyło czasów stalinowskich: córka Seda zmarła na tyfus, przywleczony przez głodujących uciekinierów z Ukrainy. Syn Zare, zapowiadający się na utalentowanego chemika (student ostatniego roku Uniwersytetu w Erywaniu) miał z grupą kolegów, z polecenia władz uczelni, wnieść na szczyt Aragats popiersie „wodza postępowej ludzkości”. Całą dwunastkę zabiła lawina.

Najmłodsza córka Marii Zawady – Irena przeżyła niezwykle trudne warunki bytowe po śmierci (1945) ojca. Irena Melik-Bachtamian została profesorem Politechniki Tbiliskiej, specjalistką w zakresie umacniania brzegów rzek, mostów i szos. Jej prace i wynalazki (uzyskała na nie pięćdziesiąt patentów, jako jedna z dwóch kobiet była wyróżniona tytułem Zasłużonego Wynalazcy Gruzji) są wykorzystywane np. przy budowie portów, zapór etc. Była inicjatorką zawarcia umowy o współpracy tbiliskiej uczelni z Politechniką Wrocławską. Publikowała w Polsce swoje prace naukowe.

Maria Zawada i jej córka Irena pieczołowicie kultywowały tradycje polskie w swoim domu i otoczeniu. Zadbały, aby dzieci Ireny były wychowane w duchu polskości i utrzymywały kontakt z krajem przodków. Córka Maria – obecnie Maria Filina jest profesorem slawistyki, wykłada na Tbiliskim Uniwersytecie Państwowym im. Iwane Dżawachiszwilego, najstarszej uczelni wyższej Gruzji, prowadzi badania w ramach Akademii Nauk. Prof. Filina kontynuuje tradycje babci i matki – jej tbiliskie mieszkanie jest nazywane „polskim domem”, w którym mile widziany jest każdy Polak – miejscowy i przybywający z kraju. Piszący te słowa również miał niezwykłą przyjemność osobiście poczuć tę niezwykłą atmosferę polskości, zespolonej z tradycyjną gruzińską gościnnością. Nie dziwi więc, że jest Maria – od zawsze – liderką gruzińskiej Polonii. Brat Marii – Piotr jest doktorem architektury.

Jedna z najbardziej wyróżniających się postaci wśród polskich zesłańców w Gruzji był Leon Janiszewski (1810-1861) – uczestnik Powstania Listopadowego. Ciężko ranny w bitwie pod Grochowem, dostał się do rosyjskiej niewoli i trafił do Gruzji. Człowiek obdarzony wieloma talentami, w życiu zawodowym muzyk – pianista i skrzypek, był nauczycielem muzyki i propagatorem polskiej i zachodnioeuropejskiej kultury muzycznej. Uważany jest za założyciela gruzińskiej krytyki muzycznej i teatralnej.

Do kluczowych osobowości wśród polskich zesłańców politycznych należał Mateusz Gralewski (1826-1891) rewolucjonista, publicysta i etnograf. Jego praca Kaukaz. Wspomnienia z dwunastoletniej niewoli. Opisanie kraju. Ludność. Zwyczaje i obyczaje jest ważną pozycją wśród badań nad Gruzją i Kaukazem.

Kazimierz Łapczyński (1823-1892), oskarżony o udział w przygotowaniu powstania Piotra Ściegiennego, został karnie wcielony jako szeregowy do Korpusu Kaukaskiego – gdzie zdał egzamin na oficera wojsk inżynieryjnych i w czasie licznych podróży po całym Kaukazie prowadził badania etnograficzne i botaniczne. W historii literatury zapisał się jako tłumacz na język polski narodowego eposu Gruzinów, poematu Szoty Rustawelego  Rycerz w tygrysiej skórze. Przekład został opublikowany w Warszawie w 1863 roku.

Z polskich zesłańców w Gruzji wywodzi się liczna plejada wybitnych architektów. Poza wspomnianymi wyżej gmachami w stolicy stworzyli oni wiele projektów budowli użyteczności publicznej i domów mieszkalnych również w innych miastach kraju – Kutaisi, czy Batumi. W małych miejscowościach, nawet w odległych wioskach zachowały się kościoły projektowane przez Polaków

Palmę pierwszeństwa wśród tej grupy twórców niewątpliwie dzierży Aleksander Szymkiewicz (1858-1907), naczelny architekt Tbilisi przełomu XIX i XX stuleci. Najbardziej znane z jego projektów to m.in. Państwowy Teatr Akademicki im. Szoty Rustawelego (przy głównej arterii stolicy – Alei Rustawelego), budynki Konserwatorium i Sądu Najwyższego Gruzji, Kaukaskiej Stacji Jedwabniczej – obecnego Muzeum Jedwabnictwa, czy licznych domów mieszkalnych w śródmieściu Tbilisi. Był to człowiek o rozległych zainteresowaniach i działał na wielu polach. Był m.in. członkiem Rady Miejskiej stolicy, członkiem Kaukaskiego Towarzystwa Krzewienia Sztuk Pięknych, wykładowcą architektury i rysunku w Akademii Sztuk Pięknych. Po przerwie ponownie działa fundacja i stypendium jego imienia, które wspierają utalentowanych młodych artystów i architektów. Jedna z ulic w centrum Tbilisi nosi imię Aleksandra Szymkiewicza.

Z kolei Stefan Kryczyński pozostawił po sobie jeden tylko obiekt. Ale jest to siedziba Państwowego Teatru Dramatycznego im. K. Mardżaniszwilego – piękny przykład secesji. To jedna z najpopularniejszych instytucji kulturalnych Gruzji.

Innym powszechnie znanym budynkiem stolicy Gruzji jest siedziba banku TBC. Zdobią ją niepowtarzalne elementy dekoracyjne. Dom zaprojektował architekt miejski Tbilisi Aleksander Rogojski (zm. 1912) na siedzibę Domu Kaukaskiego Oficerskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Spacerując Aleją Rustawelego w Tbilisi nie można nie zajrzeć do cerkwi Kaszweti pod wezwaniem św. Giorgi (Jerzego), patrona Gruzji. Ikony wspaniałego ikonostasu tej świątyni wyszły spod pędzla Polaka – Henryka Hryniewieckiego (1869-1938), wybitnego malarza, wykładowcy (następnie też dyrektora) Szkoły Malarstwa i Rzeźby. Warto wiedzieć, że nasz rodak przyczynił się do powstania Muzeum Historyczno-Etnograficznego i powołania Akademii Sztuk Pięknych w Tbilisi. Znamienny jest również fakt, że jest on autorem opracowania graficznego Dziel zebranych Ilji Czawczawadzego, klasyka literatury gruzińskiej. Jedna z ilustracji tego dzieła (wyd. 1914) przedstawia piękną młodą Gruzinkę na tle gór. Jej postać „Kartlis Deda” (Matka Gruzji), podobnie jak francuska Marianna, stała się symbolem Gruzji.

W tbiliskim Muzeum Sztuki eksponuje się liczne obrazy Ignacego Władysława Stachowskiego (1852-1932). Przedstawiają one z reguły pejzaże górskie, wojowników na koniach, m.in. wspomniane na początku płótno Wojownicy w górach. Koleje losu sprawiły, że są to obrazy niejako ubocznego zainteresowania artysty – jego domeną był bowiem pejzaż, zwłaszcza tematyka marynistyczna.

Temat zaznaczony w książce skrótowo, ale anonsowany do dalszych badań naukowych, dotyczy jednej z najkrwawszych akcji NKWD z sierpnia 1937 roku – „operacji polskiej” w Gruzji. W ramach „likwidacji polskich dywersyjno-szpiegowskich grup i organizacji POW” osądzono 139 815 osób, z których 111 071 rozstrzelano.

Pierwsze pokolenia polskich zesłańców Tbilisi korzystały z niewielkiego drewnianego kościółka p.w. Wniebowzięcia NMP. Świątynia nie zachowała się, strawił ją pożar. Długoletnie starania u władz carskich o pozwolenie na budowę kościoła katolickiego przyniosły wreszcie efekt: w 1877 roku konsekrowano kościół (jeden z piękniejszych projektów architektonicznych) pod wezwaniem św. apostołów Piotra i Pawła. Ciekawe jest to, że datki na jego budowę zbierane przez parafian znacząco wsparli rodacy z Polski, m.in. hr. Zofia Potocka,  ks. Konstanty Przeździecki, poeta Zygmunt Krasiński. Od 1971 roku proboszczami kościoła są polscy księża.

Na zakończenie słówko o nazwach. Powszechnie uważa się, że Tyflis jest starszą nazwą stolicy Gruzji. To nie całkiem tak. Miasto wiedzie swoją historię od V wieku – nazwano je Tbilisi, od słowa „tbili” – ciepły i oznacza „ciepłe miasto” albo „ciepłe źródło” – od źródeł gorących wód siarkowych na terenie miasta. Nazwę Tiflis, zaczerpniętą z literatury greckiej, nadali Rosjanie po włączeniu Gruzji do Imperium Rosyjskiego. Stosowano ją do 1936 roku. W spolszczonej wersji brzmi „Tyflis”.

Gruzja pochodzi od tureckiego słowa „gurzy” – siła walcząca z islamem. Sami Gruzini nazywają swój kraj Sakartwelo, a siebie Kartwelami. Niedawno Litwa, jako pierwsze państwo, wprowadziła do oficjalnego obiegu, jako nazwę alternatywną Gruzji – właśnie Sakartwelo.

Jan Cichocki


(1) Maria Filina. Danuta Ossowska. Polska spuścizna w Gruzji. Publishing House „Uniwersal”. Tbilisi 2022.
(2) Maria Filina. Danuta Ossowska. Losy Polaków na Kaukazie. Część I. „Tbiliska grupa” polskich poetów zesłańczych. Wydawnictwo „Uniwersal”. Tbilisi 2015.